piątek, 30 kwietnia 2010

czas Apokalipsy













czas na zmiany
czas burzenia
czas budowania

jak śpiewa Hey: " dom, to nie miejsce lecz stan", ale czasem żeby osiągnąć harmonię trzeba wywalić stare gary:-)

urodzinowo-spóźniony wpis


nadszedł Wielki Dzień.Nadszedł Dzień Podsumowań.
To był rok sinusoidy.Totalna Góra zmierzała ku totalnemu Dołowi, płacz i śmiech mieszały się jak wódka z cytryną, to był kolejny rok, w którym mogłam pozwolić sobie na wszystkie uczucia jakie chciałam, a że devil under my skin...dobrze jest zrozumieć,że jest się dla siebie najważniejszym przyjacielem:-) To był rok, w którym spotkałam masę fantastycznych ludzi, to oni zawsze byli i są Górą...tą Górą,dla której zawsze jestem w dobrym humorze, mam czas i chęć do szaleństw:-) i choć niektórzy pojawili się w moim życiu tylko na jakiś czas wnieśli taki powiew luzu,że nigdy im tego nie zapomnę:-) To był rok, w którym nie przespałam wielu nocy i chętnie nie prześpię kolejnych, a ludzie, którzy wydawałoby się,że zniknęli na zawsze kupili w końcu papierosy, po które wyszli i wrócili:-) Cieszę się,że moje babskie przyjaźnie się umocniły, bo choć nie jestem zwolenniczką solidarności jajników, dobrze dostać czasem emocjonalnego strzała z liścia,żeby nie wleźć po kolana w emocjonalne gówno, a jeszcze lepiej móc zawsze liczyć na obiadek, kocyk i dobre słowo. I dlatego dzięki Wiolasowi, Noemci, Adze i Magdzie za to,że Są:-) Pikolowi dziękuję,ża to,że pojawił sie w moim życiu nieoczekiwanie i jest niezmordowanym słuchaczem perturbacji damsko-męskich i najlepszym fotografem jakiego znam:-) To był rok, który pozwolił mi odetchnąć z ulgą,że nie zostanę wiecznym tułaczem...mam swój kawałek podłogi i jest to stan bezcenny. Wydarzyło się milion cudnych chwil, wylałam wannę łez...ale wiem jedno: z wariactwem mi do twarzy:-))
I jedno czego sobie życzę i czego życzyliście mi Wszyscy to przeżywać to wariactwo w liczbie mnogiej.
No to w górę serca!

sobota, 24 kwietnia 2010

cisza...odliczanie...










wódę lej ze szkła...
włącz przciwmgielne...

środa, 21 kwietnia 2010

podziękować chcę...


Watsonowi za imieninowy wieczór:-)
miło tak siedzieć przy stole naprzeciw siebie i gadać o niczym
miło jeść i pić czerwone Fresko
i miło film obejrzeć w za dużych skarpetach
i miło,że do własnego łóżeczka tak blisko
i miło,że Tobie też miło było...
fenk ju Chłopaku:-)

niedziela, 18 kwietnia 2010

pink town


















































kto nie lubi różowych okularów?

środa, 14 kwietnia 2010

niedziela, 4 kwietnia 2010

fajnie jest nie myśleć o niczym...

miasto w świąteczny dzień przed południem, to całkiem inny Wrocław, od tego, który znam...przyjemnie przejeżdżać puste ulice, nie myśleć o wyskakujących z lewej strony kierowcach...można nawet na chwilę zamknąć oczy, rozpędzić rower i poczuć jak wiatr kołtuni włosy.
Jestem jak bateria słoneczna...siedzę w słońcu i czuję, jak mój życiowy akumulator nabiera mocy, myślę wtedy,że mam dobrze...bo nic nie muszę:-)

spacerologia jedno- i dwu-śladowa