poniedziałek, 31 maja 2010

sentimental bitch...

dziś wyprowadził się Watson...pewnie nie przeczyta tej notki, ani nawet nie pomyśli,że jest mu poświęcona,ale zrobiło mi się smutaskowo, więc zamykam tę znajomość paroma zdaniami. Dziwne są koleje naszego losu...Jego życie musiało przewrócić się do góry nogami żebyśmy się mogli poznać i jak dla mnie warto było czekać na taki moment:-)już nie będę gapić się w okno sprawdzając czy śpi:-) nie będę słyszeć jak rano spóźnia się znowu do pracy:-) jak podśpiewuje kiedy nie mówi:-) a shits happens zamieni się w fucken shit:-) parę obejrzanych filmów, wypite co nieco, kino, imieniny, mała iskra...usta mnie bolą z niepocałowania...:-))

piątek, 21 maja 2010

warszafka wita:-)



































































































miało być Muzeum Powstania Warszawskiego, a był zpsuty samochód i jazda lawetą:-)
ale to wszystko nie ważne...ważne są chęci i fajna zabawa mimo wszystko:-)
i ważne,że oboje daliśmy radę i nie zeżarł Cię stres i nerwy:-)
i ważne,że nie jesteś Tedem Bundym:-)

niedziela, 16 maja 2010

chciała to ma...życzenia czasem się spełniają:-)











pogoda jaka jest...każdy widzi, ostatnio moja myślą przewodnią patrząc na aurę za oknem jest piosenka Lao Che:




na szczęście deszcz przestał padać dla nas, na jedną malutką godzinkę:-)

niedziela, 2 maja 2010

w oparach absurdu

Dziś zostałam powalona na ziemię strzałem ze słupa ogłoszeniowego. Ci, co nie wiedzą właśnie się dowiedzą,że mam mientkie serce, płaczka ze mnie pierwszej klasy, jest mnie w stanie doprowadzić do łez wszystko i wszyscy, niektórzy tylko potrzebują na to więcej niż 5 sekund. W związku z posiadaniem narządu zanurzonego we łzach,1% swoich dochodów przekazałam na słuszny cel, a mianowicie na Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt we Wrocławiu i jestem z tego dumna. Inna sprawa,że było to 27,50 (sic!), ale to tylko potwierdzenie jak źle opłacani są bibliotekarze...Więc do rzeczy: czasami na plakatach z imprez pojawiają się informacje,że gwiazdą programu czy występu będzie taka Dorota R. albo Michał W. albo biorąc z wyższej półki na przykład taka Katarzyna Sz. albo jakiś prestidigitator albo zwycięzca najpopularniejszego telewizyjnego szoł. A na plakacie zapraszającym na Piknik dla Przyjaciół Zwierząt (czy jakoś tak) główne gwiazdy, tzw. specjalni goście to, uwaga: SPARALIŻOWANY CZUCZ ORAZ SZCZENIAK PO 8 OPERACJACH!!! Zajechało XIX wiecznym cyrkiem, gdzie pokazuje się kobiety z brodą, karłów i bliźnięta syjamskie...gratuluję organizatorom zajebistego poczucia humoru i skutecznej antyreklamy! Zachciało mi się beczeć nad losem tych biednych psów, które może humanitarniej byłoby uśpić, a nie robić z nich niezdrową sensację dla mas...głupota ludzka czasem bywa porażająca.