piątek, 8 stycznia 2010

lata mi trzeba...

dla tych czytelników, którzy są spoza Wrocławia: dziś zasypało nas na amen:-)
dlatego myślami jestem gdzieś daleko..brnąc w ciemnościach na tramwaj, który nie chciał przyjechać doszłam do wniosku,że zamienię waciaka z kury, czyli kurtę puchową na:
-sandały z Zary-sezon 3, ale dobrze się trzymają
-białe spodenki spadające z tyłka- sezon też 3 (o fak! trzeba kupić nowe!)
-zestaw białych podkoszulek dziecięcych po 10 złotych polskich za sztukę:-)
-imprezy na świeżym powietrzu gdzie bądź
-powroty do domu na wewnętrznym dżipiesie
-porannego kaca po nocnym łażeniu za jakimś towarzystwem, które nie koniecznie pamiętam...
-przyklejony tyłek do siedzenia w tramwaju i spoconą prawą pachę (lewa mi chyba nie działa...hmmmm)
-grille w ogródkach i łażenie przez płot, bo szybciej:-)

mogłabym tak jeszcze...ale po co, zanudzam...
chcę lata, chcę wakacji...chcę wyjazdu, chcę zwariować...

3 komentarze:

  1. powiem że też by się mi przydało
    połamana szczotka i drapaczka na lodowym sarkofagu samochodowym
    jazda samochodem jak na sankach

    już mi wystarczy zimy.

    ale mi wystarczy wiosna.

    a może tobie też?

    OdpowiedzUsuń
  2. na lato zgadzam się w całej rozciągłości kocyka na trawce, piachu czy innej gałęzi ;)
    podpisano
    fiolanda

    OdpowiedzUsuń
  3. dziki: w sumie masz rację...nie jestem aż tak pazerna-mnie też wystarczy wiosna...to już przedsmak lata:-)

    Wiolas: hahaha...przecież Ty lubisz tylko lato w Grecji...tu to Cię wołami trzeba z chaty wyciągać...

    OdpowiedzUsuń