Poranek nie zapowiadał niczego znaczącego. Ciężko się wstawało o 9.30, ale to jeszcze nie powód do niepokoju...
w samym sercu miasta, stojąc na dużym skrzyżowaniu, w nerwowym oczekiwaniu na tramwaj zobaczyłam ją? go? to?
Zobaczyłam Śmierć:-)
Takie widoki nie zdarzają się codziennie, ba, są tacy co dostępują zobaczenia jej tylko raz i jest to ich własna śmierć...o ile da się jednocześnie umierać i brać udział w jej oglądaniu,ale przyjmijmy,że w jakimś zakresie da:-)
Śmierć miała jakieś metr siedemdziesiąt pięć, była w okularach, w pomarańczowej, puchowej kurtce i szła o kuli...i była Mężczyzną!
Pojawia się narzucające się pytanie...skąd wiedziałam,że to Śmierć???
Facet z kosą przerzuconą przez ramię...w środku dnia...w centrum miasta..........
Hahaha :)
OdpowiedzUsuńA niby nic ciekawego się nie stało dziś, hmm?
Podziwiam odwagę - tak w przystankowych okolicznościach się śmierci nie dać przestraszyć...
A tak z innej beczki: jechaliście tym samym tramwajem?
Machalaj ;)
a czy ŚMIERĆ naprawdę MÓWI DUŻYMI LITERAMI jak u Prachetta?
OdpowiedzUsuńjeszcze raz dziękuję za wystawianie się na zimno :)
śmierć pieszkom oddaliła się w stronę Trójkąta...
OdpowiedzUsuńJak dla mnie mówi Dużymi:-)Prachett mi nie idzie więc się nie ustosunkuję:-)
OdpowiedzUsuńa zimno hartuje więc wszystko dla zdrowotności...
ja tam ostatnio o trójkątach film oglądałam..
OdpowiedzUsuńamerykańcy dali radę hahahha:)))
a zimno cóż .. łpata i wio:)
na śmierci się nie znam ...
alfinka:)
atrybuty i stereotypy mogą zmylić ! .... wsiadł do tramwaju przystojniaczek... typu Clooney G. okularki, zawadiacki szalik, plecaczek ... i nagle głęboki i ciepły głos ... "bileciki do kontroli" ... ;)
OdpowiedzUsuńa gdzie czapka z nutrii, kurtka nabłyszczana i saszetka ????
Fiolandia
@dzikipikol: Śmierć zawsze mówi dużymi literami. ZAWSZE. Kto widział "Wiedźmikołaja", ten wie ;)
OdpowiedzUsuńPozdrówka,
Machalaj