niedziela, 2 maja 2010

w oparach absurdu

Dziś zostałam powalona na ziemię strzałem ze słupa ogłoszeniowego. Ci, co nie wiedzą właśnie się dowiedzą,że mam mientkie serce, płaczka ze mnie pierwszej klasy, jest mnie w stanie doprowadzić do łez wszystko i wszyscy, niektórzy tylko potrzebują na to więcej niż 5 sekund. W związku z posiadaniem narządu zanurzonego we łzach,1% swoich dochodów przekazałam na słuszny cel, a mianowicie na Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt we Wrocławiu i jestem z tego dumna. Inna sprawa,że było to 27,50 (sic!), ale to tylko potwierdzenie jak źle opłacani są bibliotekarze...Więc do rzeczy: czasami na plakatach z imprez pojawiają się informacje,że gwiazdą programu czy występu będzie taka Dorota R. albo Michał W. albo biorąc z wyższej półki na przykład taka Katarzyna Sz. albo jakiś prestidigitator albo zwycięzca najpopularniejszego telewizyjnego szoł. A na plakacie zapraszającym na Piknik dla Przyjaciół Zwierząt (czy jakoś tak) główne gwiazdy, tzw. specjalni goście to, uwaga: SPARALIŻOWANY CZUCZ ORAZ SZCZENIAK PO 8 OPERACJACH!!! Zajechało XIX wiecznym cyrkiem, gdzie pokazuje się kobiety z brodą, karłów i bliźnięta syjamskie...gratuluję organizatorom zajebistego poczucia humoru i skutecznej antyreklamy! Zachciało mi się beczeć nad losem tych biednych psów, które może humanitarniej byłoby uśpić, a nie robić z nich niezdrową sensację dla mas...głupota ludzka czasem bywa porażająca.

1 komentarz:

  1. a może chodziło o coś innego?
    pokazanie że nie wszystkie chore zwierzaki się usypia, że są ludzie, którzy o ich życie walczą jak o życie osoby najbliższej?

    OdpowiedzUsuń