Połknęłam dzisiaj 10 złotych...niby nic, ale liczyłam na cud...połykana kwota nie była ani papierkiem z kimś Ważnym, ani metalowymi dwoma pięcio złotówkami. Cud, który połykając miał się urzeczywistnić był blado-pomarańczowy i popity został poranną herbatą...w oczekiwaniu na wynik ocierałam rozmazany tusz wraz z łzami myśląc albo ja albo skok z balkonu...efekt mnie nie zaskoczył! cuda się zdarzają...migrena przeszła. Było tak, jakby mi ktoś na głowie położył ciepły kompres i pogłaskał po plecach.
Chciałabym żeby taki cud przytrafił się również mojej Mamie.
Nawet chaos mej głowy zszedł dziś na dalszy plan...jak znam życie...pewnie tylko do jutra:-)
:)
OdpowiedzUsuńI jak się tu nie uśmiechać do Ciebie od samego rana? Hmm?
No nie da się!
do takiego poważnego wpisu ciężko znaleźć właściwy komentarz.
OdpowiedzUsuńżyczę pokonania demona w głowie.
życzę ramion i klaty gdzie można się schować i czekać na efekty i wcierac tusz i łzy.
zdecydowanie wolę mój ból palca.
czy jestem egocentrykiem?
uśmiechu nam trzeba...:-)
OdpowiedzUsuńkomentarz nie jest wymagany:-) zajrzenie czasem zadowala również:-) wolałabym zamienić głowę na palucha...ale jak bym wyglądała za środkowym prosto z szyi?
OdpowiedzUsuńwyglądała byś cokolwiek fuckowo. ewentualnie przejebanie :D.
OdpowiedzUsuńprzepraszam za słownictwo.
po północy zmieniam się w gremlina.
a Ty co ... zasypało tam panienkę?:)
OdpowiedzUsuńmiłego dnia
allpha
Aguś, nie zasypało....spoko...nie mam kiedy załadować coś ostatnio:-) albo sie pstryka, albo pisze albo podtrzymuje więci towarzyskie:-))
OdpowiedzUsuńno tak masz rację a ja ani jedno ani drugie ani trzecie hehehhe:)
OdpowiedzUsuńallpha