niedziela, 4 kwietnia 2010

fajnie jest nie myśleć o niczym...

miasto w świąteczny dzień przed południem, to całkiem inny Wrocław, od tego, który znam...przyjemnie przejeżdżać puste ulice, nie myśleć o wyskakujących z lewej strony kierowcach...można nawet na chwilę zamknąć oczy, rozpędzić rower i poczuć jak wiatr kołtuni włosy.
Jestem jak bateria słoneczna...siedzę w słońcu i czuję, jak mój życiowy akumulator nabiera mocy, myślę wtedy,że mam dobrze...bo nic nie muszę:-)

4 komentarze:

  1. no i ci trans na bilboardach. chyba żę takie brzydkie marilyn macie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Taaaaaa wiatr w kołtunach a teraz gardełko chore ! ;)
    F.

    OdpowiedzUsuń
  3. no...kto wie, czy to nie od jazdy z otwartą paszczą:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie Karolo...to transi, w maxi rozmiarze:-)

    OdpowiedzUsuń