miasto w świąteczny dzień przed południem, to całkiem inny Wrocław, od tego, który znam...przyjemnie przejeżdżać puste ulice, nie myśleć o wyskakujących z lewej strony kierowcach...można nawet na chwilę zamknąć oczy, rozpędzić rower i poczuć jak wiatr kołtuni włosy.
Jestem jak bateria słoneczna...siedzę w słońcu i czuję, jak mój życiowy akumulator nabiera mocy, myślę wtedy,że mam dobrze...bo nic nie muszę:-)
no i ci trans na bilboardach. chyba żę takie brzydkie marilyn macie.
OdpowiedzUsuńTaaaaaa wiatr w kołtunach a teraz gardełko chore ! ;)
OdpowiedzUsuńF.
no...kto wie, czy to nie od jazdy z otwartą paszczą:-)
OdpowiedzUsuńnie Karolo...to transi, w maxi rozmiarze:-)
OdpowiedzUsuń