niedziela, 10 stycznia 2010

czy aby na pewno rozsądku mi trzeba...

agnieszka małpa rozsądek peel...ciągle sobie obiecuję....i ciągle nic z tego nie wychodzi:-) sama sobie dostarczam pożywki dla chorej wyobraźni i potem się wkurzam, że "burdel w mojej głowie jak w damskiej torebce"...zadowalam się substytutami, bo "moja krew nie płynie...ona się pieni"
"Sama jestem sobie winna
Jestem inna niż powinnam
Poza normy wystrzelona i wykolejona"


w zasadzie to po co to piszę? czy się tym martwię? czy jest mi z tym źle? nie...ale chciałabym nowej roli w swoim życiu...balansuję gdzieś na granicy dobra i zła, moralności i samobiczowania...czy jestem w tym ja? czy ktoś kogo nie znam? jestem jakąś wypadkową małej dziewczynki i kobiety po przejściach...usypiam swoją czujność, bo chwilowo do twarzy mi z wariactwem w oczach:-) tu i teraz jest ważniejsze i przyjemniejsze od wczoraj i jutro:-)

10 komentarzy:

  1. wg mnie jesteś kobietą po przejściach co z daleka wygląda jak mała dziewczynka :D.

    pytanie mam
    w jakiej nowej roli się widzisz?

    i z tym samobiczowaniem nie przesadzaj.
    chyba że lubisz.

    OdpowiedzUsuń
  2. pierwsza część bardzo mi się podoba:-))
    widzę się w roli umiarkowanej kury domowej:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. oczywiście do kompletu kogutek z teczką :)
    grzebyk do góry !
    f.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiolka, jeśli to Ty...to nie wiem o co chodzi z kogutkiem z teczką:-) a grzebyk jak zawsze jutro do góry będzie...znasz mnie:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. no skoro Ty kura domowa to kogutek do pary
    f.

    OdpowiedzUsuń
  6. o ludu...ale ja ciężko kapująca jestem...typowa blondynka:-) taaaak...kogutka z teczką Nam trzeba:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale umiarkowaną, prawda?
    Prawda??

    Gdzież byś ukryła nioniowość całą? W puszce na mąkę? Nie można tak jej odcinać od światła...

    Pozdrawiaki,
    Horse Rotorvator

    OdpowiedzUsuń
  8. tak, będę kurą domową umiarkowaną:-) na prawdziwą nie mam ambicji ani czasu...kto będzie siedział pzed kompem i pitu pitu uprawiał jak ja będę musiała obiad robić...albo sprzatać...ja jestem stworzona do innych celów:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. kogutek z teczką przyjdzie to mu trza jajko na obiad znieść... a nie na grzędzie siedzieć cały dzień... ;)
    Koko Szanell
    f.

    OdpowiedzUsuń
  10. czytam czytam nie przestawaj:)

    pożywka w wyobrażeniach .
    prościej .
    wszystko jest takie jakie jest isntnieje we własnych kształtach i obrazach ..
    często jest proste i nic nie trzeba zmieniac.
    nic naginac nadawac nowych nazw babrac ugniatac i wyginac
    tak samo jest z nami
    zaakceptowac to .
    przestac walczyc .
    z sobą .
    wywalic wszystko co dobre na lewe mankiety koszuli .
    anawet negatywne ja się czasem przydaje.
    nieistotne.
    nie zmienisz własnej podstawy natury.
    można ją zagłuszyc tylko po co ?

    to jakby walczyc z okresem że się go ma:)

    a:)

    OdpowiedzUsuń